Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria. Pokaż wszystkie posty

"Wymianka" z Atelier ;)

wtorek, 22 listopada 2011

Prawie miesiąc (albo lepiej) minął od naszej pierwszej decyzji, że musimy zrobić wymiankę. Potem przyszło dużo pracy, nowych projektów u Ani, uczelnianych obowiązków i mojego leniuchowania ;) które jednak ostatecznie przerodziły się w wymiankę akcersoriowo - ubraniową.

Do Ani poleciał zestaw piórnik + chusteczkownik (ostatecznie podobno zaadaptowany na przechowywacz szminki i nie tylko ;-) oczywiście w moim ptasiorowym stylu :)

Poleciał prezencior! :)


W zamian za to dostałam rzecz piękną, elegancką i stanowczo na czasie! Piękną spódniczkę uszytą na wymiar, która po środku posiada metalowy suwak (na całej długości) oraz aplikacje z materiału przypominającego skórę węża. Całość wygląda (według mnie) olśniewająca i juz dziś stało się numerem 1 w mojej szafie! Uroku całości dodaje fakt, że spódnica posiada wysoki stan o którym (przy mojej figurze) mogłam tylko pomarzyć! Jestem zachwycona a razem ze mną jeszcze kilka osób, z czego jedna ma chrapkę na taką samą kieckę :) Zresztą co tu dużo pisać, zobaczcie sami! Jednocześnie zapraszam do:



Dziękuję jeszcze raz bardzo, bardzo, bardzo! :) Mam nadzieję, że zdjęcia choć trochę odzwierciedlają jak piękny dostałam od Ciebie prezent! :)

W całości :)

Zbliżenie na suwak!

Genialny materiał :)

I fotograf pani fotograf ;-)

Zmiany, zmiany i dużo pracy :)

poniedziałek, 24 października 2011

Zupełnie przypadkiem zgrałam się tematycznie z Joanka-z i też dzisiaj mam do zaprezentowania poduszki :) Z racji tego, że zaglądają tu również osoby rozpoczynające przygodę z szyciem  ten post głównie jest dla nich :) i ma zachęcić do wszelkiego, szeroko-rozumianego hand-made'u.

Nie będę zatem skupiała się nad "kunsztem" wykonania rzeczonych poduszek (zresztą Joanka-z pobiła mnie na całej linii pięknymi folkowymi aplikacjami) tylko pokażę, jak fajnie można ożywić kanapę wesołymi dodatkami.

Sponsorem dzisiejszej notki (w cudzysłowie) jest moja ulubiona firma, koszt wykonania dwóch poduszek to niecałe 15zł przy naprawdę solidnych materiałach powyższej firmy :) (choć zdjęcie z ich strony jak widać zupełnie nie odzwierciedla stanu faktycznego).


poduchy, materiał FREDRIKA, ikea

A na dodatek połączenie mojej manii ptasiorowej i nowej kolorystyki salonu. Prawda, że fajną tackę wygrzebałam? :)


W rolach głównych wystąpił także KIVIK, w nowym pokryciu, którego na stronie ikei jeszcze nie uświadczycie, za to polecam jakby ktoś szukał kanapy, bo jest mega wygodny :)

Pozdrowienia :)

P.S. Aby tytułuowi stało się zadość, wyjaśniam: sezon pisania pracy mgr rozpoczęty :)

Z miłości do amerykańskich bloggerek :)

piątek, 21 października 2011

Post ten dedykuję w całości wszystkim blogującym koleżankom zza oceanu :) Po raz kolejny bowiem okazało się, jak łatwo (wręcz banalnie!) można uszyć coś przydatnego dzięki niezastąpionym amerykańskim tutorialom.

Widziałam kiedyś na flikrze podobny piórnik i przez długi czas zastanawiałam się jak takie coś (3d ;)) wyprodukować. Kombinowałam i kombinowałam i jakoś zabrać się za jego uszycie nie mogłam. W końcu (o zgrozo! ile mi to zajęło  - możecie się załamać ;)) poszperałam w internecie i znalazłam kilka tutoriali. Dołożyłam do nich patent z wszyciem podszewki i gotowe :) Jestem, nieskromnie mówiąc, zachwycona :)

Kolorystyka pozostaje bez zmian jak  u ptasiorów (teraz mam komplet!) Cieszy oko i daje motywację do nauki :) I o to chyba chodzi, co nie?

Pozdrowienia i przyjemnego weekendu! 
~doceniająca weekendowe szycie :)


prawdziwy 'box' ;)

turkusowy suwak ♥

i zbliżenie na serducho :)

Jesiennie i sennie...

środa, 19 października 2011

Obiecałam pokazać kilka przygotowanych i uszytych rzeczy. Dziś kolej na pokrowiec na maszynę stworzony z filcu, który dotarł do mnie razem z melanżowo-szarym prezentowanym przy okazji pokrowców na netbooka (o tutaj).

Teoretycznie moja maszyna ma swoją zamykaną szafkę, w której mieszka (niestety nie mam własnego kąta - prawdziwej pracowni w postaci choćby biurka i wszystko jest pochowane po szufladach i szafkach). Praktycznie przez 90% czasu stoi na wierzchu, bo ciągle jej do czegoś używam. Z tego właśnie powodu dorobiła się pokrowca :), dzięki czemu szybciutko mogę odstawić maszynę na parapet i zrobić miejsce na herbatkę i ciastka dla gości!

Wzór maszyny nie jest specjalnie innowacyjny, bowiem już taką samą maszynę wszyłam na podobny pokrowiec naszego starego Łucznika, który mieszka dalej ze swoją właścicielką a moją Mamą :)

Już niedługo pokażę nowy wzór piórnika uszyty, dzięki uprzejmości amerykańskich bloggerek, których pomysły na proste (i efektowne) szycie mnie nieraz zaskakują.

Pozdrowienia dla wszystkich i podziękowania - fajnie, że jesteście i czytacie :)

W całości - materiał wierzchni to filc a nie polar (bo podobnie wyglądają)

Moja wyimaginowana maszyna ;)

I zbliżenia moje ulubione


Damsko - męskie spojrzenie na świat

piątek, 14 października 2011

Obiecane tutaj zdjęcia pokrowców na netbooka - po spotkaniu trzeciego stopnia z nowym żelazkiem :)
Pan Ptasior (a raczej jego kolorystyka) mnie tak zniewoliła, że skroiłam jeszcze piórnik (inny niż te dotychczas prezentowane), który czeka na zszycie w swojej kolejce. Uwielbiam mieć głowę pełną szyciowych pomysłów i planów, wtedy siadam do maszyny w wolnej chwili i świetnie się bawię!

W międzyczasie wymyśliłam co mogę uszyć na jesienny konkurs Łucznika: ponieważ tworzenia płaszczyka się nie podejmuję a na spódnice i tuniki ostatnio nie mam weny pomyślałam, żeby zgłosić się do kategorii 'dodatki' z jakąś małą torebeczką, którą i tak mam w planach. Jeśli tylko zakupię odpowiedni materiał (bo w konkursie główny nacisk tym razem jest na modną kolorystykę) to na pewno coś przygotuję!

Miłego weekendu sobie i Wam życzę (sobie to głównie, żeby szybko minął, bo siedzę na uczelni i się dokształcam) a po weekendzie sporo nowości - prezentów i nie tylko :) -- jezdem będzie pastelowo as you wish ;-)

Pokrowce na netbooka: damski (po lewej) i męski (po prawej)


Pan ptasior w cudownym kolorze, który niedługo zapanuje też na blogu(!) oraz (po prawej) tylko jeden mały i krzywy inicjał - na nic więcej zgody nie dostałam...

Desperate housewife!

wtorek, 11 października 2011

Jestem zdesperowana panią domu (z ang. gotową na wszystko)* ponieważ mój fantastyczny plan szyciowo - blogowy padł. Nie da się bowiem szyć bez żelazka! Właśnie owo żelazko postanowiło przestać współpracować, zepsuła się grzałka i tyle!

Miałam przedstawić Wam historię nowego pomocnika uczelnianego (netbooka) i tego, co dla niego wyczarowałam, ale pech chciał, że to okropne żelazko się zepsuło a "prasowanie" książkami  i innymi przedmiotami raczej nie zdałoby rady.

W związku z powyższym tylko krótka zajawka tego co uszyte i niewyprasowane czeka na sesję zdjęciową. Pokrowce są dwa :) ponieważ jeden jest z ptasiorem, co wykluczyło jego użytkowanie przez pana Męża (zapowiedziane, jeszcze zanim ptasior powstał...) Wewnątrz dla bezpieczeństwa wszyta jest ocieplina. Mam nadzieję w przeciągu kilku dni pokazać zdjęcia całości.

Ponadto na liście rzeczy pilnych i zaprojektowanych (wstępnie) są:
  • pokrowiec na maszynę (filcowy oczywiście, bo odkryłam jak fajnie z takiego dużego, grubego filcu się szyje),
  • piórnik na wymiankę z jezdem :), muszę tylko dopracować odpowiednio kompozycję kolorystyczną,
  • torba ala listonoszka (jak cierpliwość mi pozwoli, bo brakuje mi właśnie takiej małej torebki na komórkę, portfel i kilka drobnych rzeczy ;)



Pozdrowienia i do-przeczytania tym razem nie w weekend, bo weekendowo sobie studiuję ;)



*Krótkie wyjaśnienie: jestem "fanką" polskich tłumaczeń tytułów wszelakich! Numerem jeden w serialach są dla mnie "Desperate Housewives" a z ostatnich filmów "The King's Speech" (pol. "Jak zostać królem")

Koniec z różowym!

piątek, 30 września 2011

Stanowczo zaróżowiło się ostatnio na moim blogu (no i w życiu też w sumie!), dlatego wrzucam - póki co - ostatni słodki różowy prezent kończąc niniejszym ten etap na moim blogu ;) Jutro urodziny małej B., dlatego robiłam zdjęcia w pośpiechu jakieś 20 minut temu - nie są zatem wysokiej jakości (o doświetleniu nie wspominając). Może uda się jutro zrobić zdjęcie na właścicielce - jeśli rodzice pozwolą to opublikuję zdjęcia.

Tymczasem pozdrawiam wszystkich i zmykam w kierunku zasłużonego odpoczynku, ponieważ jutro zaczynam o 8 rano swoje drugie studia (tak żeby urozmaicić sobie trochę moje różowe ;-) życie).

Weekendowe uściski przesyłam,
wypoczywajcie! :)

Ostatni element układanki - spódniczka

Wykańczanie szwów zgodnie z przepisem Marchewkowej :)

Prezent w komplecie

Do kompletu :)

czwartek, 29 września 2011

Zapowiadana w poprzedniej notce spódniczka jest w fazie wykańczania: pozostało wciągnięcie gumeczki i doszycie jakiegoś zielonego elementu (najprawdopodobniej kokardki). Jutro z pewnością wrzucę zdjęcie gotowego prezentu.

Tymczasem pokazuję dodatek do torebeczki (wykorzystując podpowiedź babci małej B., żeby zrobić coś zapinanego na suwak).

Miłego dnia :)




"Wyszłam za mąż zaraz wracam..." (a właściwie to już ;)

sobota, 24 września 2011

W końcu, po przerwie mogę znowu coś pokazać, ale zanim to nastąpi napiszę kilka słów :)

 Dziękuję bardzo za życzenia wszystkim :))) będziemy mocno walczyć, żeby wszystkie się spełniły! W szczególności dziękuję Uli ze Złotego Kroju za kartkę i prezent, który mam nadzieje niebawem zaprezentować (jak tylko zaopatrzę się w dodatkowe wykroje :). Niniejszym po krótkim wypoczynku z moim Mężem :) wracam napełniona energią i z wielkim uśmiechem do blogowego życia i szycia!

W związku z urodzinami pewnej uroczej królewny (jak już będę miała zdjęcie ze ślubu to może znajdę również zdjęcie z Nią :) szykuję prezent. Oto jego pierwsza część, właściwie dodatek do kreacji, którą tworzę. Urodziny za tydzień a połowa prezentu gotowa! :)

"B" oczywiście jak imię Jubilatki :)

Zdjęcia jak widać w nowej scenerii naszego mieszka


I na koniec dwie miniaturki detali (można kliknąć, żeby powiększyć)



Weekendowe pozdrowienia!

Trójkąciki uszyte "na podstawie" tego tutoriala.

Kopertówka na szybko

środa, 31 sierpnia 2011

Jeszcze w zeszłym tygodniu w piątek (oczywiście po przeczytaniu jednego z blogów) natchnęło mnie, że na wesele (które notabene było następnego dnia!) potrzebuję nowej torebki. Oczywiście najlepszym pomysłem na noc "przed" wielką imprezą (i pięcioma godzinami spędzonymi w samochodzie na dojazd) było jej uszycie - w końcu po co spać? ;)

Tak powstała czarna kopertówka, do której rzutem na taśmę wybrałam w piątek suwak w pasmatnerii (miła Pani powiedziała mi, że z kolorem fioletowym to on nie ma nic wspólnego, ale co tam! ;). Suwak miał być fioletowy tak jak sukienka, do której uszyłam torbę.

Chciałam dodać jeszcze jakieś zdjęcie z wesela mojego niemal idealnego zestawu (prawie-męża też wystroiłam w fioletową pasiastą koszulę, więc wyglądaliśmy fajnie), ale niestety jak okazało się po powrocie do domu jestem bardzo towarzyską osobą, bowiem nie mam ani jednego samotnego zdjęcia, a umieszczać pół rodziny w otchłani sieci chyba nie wypada. :)

Także podrzucam tylko zdjęcia zrobione "po". Sfatygowanie materiału proszę wybaczyć - kopertówka przetrwała wesele, imprezę poprawinową i powrót w walizce do domu :)

Pozdrowienia!

P.S. Czy ktoś zna jakiś sprytny sposób na usztywnienie tego typu wytworów? Ja użyłam cienkiej pianki (pozostałości po opakowaniu monitora), ale szycie z nią było tragiczne i w środku układa się nie do końca tak jak bym chciała.


w całej okazałości :)

"nie-fioletowy" suwak wg. pani z pasmanterii

i kokarda z resztek flauszu po kamizelce ;)

Bird collection :)

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Na osłodę chwil, w których co jakiś czas zagrzmi albo spadnie odpowiednio dużo wody uszyłam kolejne ptasiory :) Tym razem etui / pokrowiec na co tylko dusza zapragnie i małą saszetkę (portmonetkę) z serduchem do kompletu!

Tak mi się te ptasiorki podobają, że już mam pomysł na kolejne akcesoria z nimi w roli głównej, które już niebawem tu zagoszczą :)

Życzę udanego - krótszego o jeden dzień - tygodnia i do-przeczytania w kolejny weekend! :)






hip pouch czyli o polskiej nerce będzie

wtorek, 9 sierpnia 2011

Grzebiąc w zasobach internetu znalazłam rewelacyjny tutorial, który z całego serca polecam. Pochodzi on z następującej strony:

Niewiele myśląc wygrzebałam z kartonu ze zniszczonymi rzeczami swoje stare dżinsy poprzecierane, tam gdzie się już nie da nic z tym zrobić ;) i zrobiłam mały recycling.

Co z tego wyszło widać poniżej. Bałam się, że wyjdzie to wszystko dość mocno skomplikowane, ale nic bardziej mylnego. Polską - nerkę szyje się szybko i łatwo.


Stare spodnie, zanim stały się saszetką :)
Turkusowe dodatki i camelowe ♥ paski :)

Gotowa saszetka, nerka czy ang. hip pouch.

Szyję dalej :)
Buziaki!

P.S. z dnia 29/08/2011: Zgłosiłam właśnie moją nerkę do zabawy w Art-piaskownicy! :)

Powrót do przeszłości :)

sobota, 9 lipca 2011

Jeśli ktoś jeszcze pamięta tego posta to Pan Ptasior w kolorze dzikiej fuksji (o ile fuksja może być dzika ;) doczekał się dwóch przyjaciół: Pastelowej Ptasiory i jej Pana Limonki :)

Ptasiorowe rodzeństwo powstało z myślą o jakiś fajnych właścicielach, których mam nadzieję niebawem znajdą na kolonii, w której będę pomagała :)

Jeszcze tylko przede mną poskładanie kilku(nastu) kartek, tyle samo kokardek i mogę jechać :) A o co chodzi napiszę w przyszłym tygodniu!

Do przeczytania!

Urodziny jednorożca

czwartek, 26 maja 2011

Dzisiaj krótko zwięźle i na temat. Kilka dni temu ważne i podniosłe urodziny miała pewna fanka jednorożców i choć wkroczyła niniejszym w dorosłość ;) postanowiłam obdarować Ją prezentem, który ma jej przypominać, że w każdym z nas jest pewna cząstka dziecka - oby w Niej było tej cząstki jak najwięcej i jak najdłużej! :)
    Powiem szczerze, że z ptasiorami było milion razy łatwiej! Namęczyłam się okropnie, bo nigdy nie umiałam nawet narysować czegoś konio-zebro-jednorożco podobnego ;) a teraz wymyśliłam, że to naszyję na piórnik / kosmetyczkę. Na szczęście jestem zadowolona z efektu i mam nadzieję, że obdarowana też będzie!

    Miłego dnia i pamiętajcie o swoich Mamusiach dzisiaj! :)


    P.S. W czerwcu wracam do szycia na serio i mam nadzieję, że uszyję sobie sukienkę, którą już dawno zaplanowałam, w końcu ostatnie wakacje w życiu się zaczynają (a przynajmniej ostatnie tak dłuuugie)!

    P.S.2. Otrzymałam swoje pierwsze w życiu wyróżnienie od Kochającej Mamę i nie tylko ;), bardzo dziękuję! Zapraszam wszystkich do odwiedzenia Jej bloga - osobiście bardzo go lubię!

    Kwiecień plecień...

    poniedziałek, 18 kwietnia 2011

    (...) trochę lata!

    Uwielbiam taką pogodę, która napędza do działania! Dziś czekając 30 minut na autobus (ten wcześniejszy uciekł mi dosłownie sprzed nosa, pech!) dotarło do mnie czym właściwie jest dla niektórych obcowanie z naturą i czerpanie z niej energii. Tak naprawdę, gdybym tylko mogła (i byłoby mnie stać!) z wielką chęcią wyprowadziłabym się na wieś, codziennie rano otwierała okno i "łapała" zapach takiego porannego powietrza, kilka promyków słońca i specyficzną ciszę :) Jeszcze dużo przede mną, żeby móc spełnić to marzenie, ale wierzę, że się uda, zwłaszcza, że nie jestem odosobniona w tym pragnieniu.

    A teraz, żeby nie było, że tylko obiecuję (jak w poprzednich wpisach) przedstawiam:

    1) Torba, zapowiedziana dwa tygodnie temu, która czekała na dobry moment, żeby zrobić jej zdjęcie:

    Kokarda

    Kolor jest trochę bardziej granatowy niż na zdjęciu, ale co tam ;)

    Suwaczek i kieszonka ;)
    2) Z tego samego materiału i w tym samym klimacie postał "futerał" na robótki ręczne, co by mi mój piesek nie roznosił włóczki po domu ;)



    3) Gdzieś wspominałam coś o pledzie - tworzy się ;) i będzie o taki (oczywiście jak do tego czasu się nie poddam, bo wg. moich skromnych wyliczeń wychodzi mocno ponad 500 kwadratów, więc chyba zmienię jego planowaną wielkość 160x200 na jakiś krasnoludkowy ;):

    4) I na koniec kosmetyczka, z tego co zostało po bermudach prezentowanych tutaj (pokazuję, bo mi się w niej kwiatek podoba ;)).


    Koniec chwalenia ;)
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny!

    Uwaga! Na kawę :)

    poniedziałek, 14 marca 2011

    Kawa bywa niekiedy złem ;), zwłaszcza gdy zaczytany w blogach użytkownik komputera potrąci ją łokciem na klawiaturę, kalendarz i inne elementy znajdujące się na biurku! O ile klawiatury mi nie szkoda ;))) to zniszczenia kalendarza nie mogłam przemóc - zwłaszcza okładki - a jako człowiek, który już dawno temu nauczył się nie zaśmiecać umysłu terminami kolokwiów, projektów i innych  (który jedyne o czym pamięta to "Zapisać w kalendarzu" i wieczorem "Sprawdzić w kalendarzu co mam jutro") postanowiłam odratować moją "sekretarkę" i uszyłam jej okładkę. I nikt nie musi wiedzieć, że mam ją tylko dlatego, że cały przód mojego notesu jest w plamach po kawie ;)

    A ponieważ rozstawiłam się z całym 'equipmentem' to postanowiłam do kolekcji uszyć sobie kosmetyczkę. I tak w torbie zrobiło się różowo :) i jest fajnie!


    Tyle poweekendowych czarów!
    Miłego tygodnia!

    Potrzeba matką wynalazku

    sobota, 19 lutego 2011

    Wraz z kolejnym weekendem przedstawiam moje ostatnio zmajstrowane "dzieło". Jako, że moje ulubione dwa pióra oraz ołówek, który jest mi zawsze potrzebny, kiedy go nie ma, ostatnimi czasy zostały wyparte długopisami walającymi się po torebce (w obawie przed zabrudzeniem ze strony tych pierwszych) postanowiłam uszyć sobie coś, co pozwoli z powrotem cieszyć się kolekcją kolorowych atramentów, które kiedyś sobie sprawiłam.

    Jako, że jestem fanką filcu, nie tylko ze względu na to, że jest fajny w dotyku, ale także przez to, że dość łatwo wyczarować z niego coś, co cieszy oko :) I w ten sposób powstał pan Ptasior, który ma być zapowiedzią wiosny (choć w kolorach mało wiosennych, za to żywych i wesołych).

    Do miłego przeczytania!